×

10 kosmetyków, które muszę wypróbować! Pielęgnacyjna lista życzeń 2018 🖤


Macie czasem na oku kosmetyki, których z jakiś powodów nie kupujecie, chociaż bardzo chcecie je mieć? U mnie przeszkodą są zwykle spore zapasy kosmetyczne do zużycia albo wysoka cena produktów. Na 2018 rok przygotowałam chciej-listę najbardziej pożądanych przeze mnie kosmetyków i mam nadzieję, że uda mi się ją zrealizować :)

Zobaczcie, co jest na mojej liście top-wanted! Kolejność przypadkowa.
PS. Zdjęcia pochodzą ze sklepów internetowych producentów.


1. Krem rozświetlający Resibo

Resibo była jedną z moich ulubionych marek kosmetycznych. Co prawda nie każdy ich produkt się u mnie sprawdził (np. olejek do demakijażu to u mnie totalna porażka), ale większość, którą miałam okazję wypróbować, była naprawdę w porządku. W podobnej cenie znalazłam jednak lepsze produkty. Miłość do Resibo odżyła, gdy pojawił się krem rozświetlający z prawdziwym efektem glow. Niektóre z Was pisały, że drobinki rozświetlające są zbyt widoczne, inne są zachwycone. Mnie pozostaje przekonać się, jak ten krem będzie współpracować z moją skórą :)

Od dawna prawie w ogóle się nie maluję, więc krem rozświetlający będzie idealnym uzupełnieniem naturalnego makijażu lub jego całkowitym zastępcą. Można stosować go na całą powierzchnię twarzy, lub tylko na wybrane partie. Nadaje się też do rozświetlania dekoltu. 

W składzie kremu znajdziecie dwa rodzaje miki - ciepłą i zimną, dzięki czemu ma on dopasowywać się do każdego odcienia skóry. Krem zawiera też m.in. sok z aloesu, skwalan roślinny, olej z pestek winogron i... glicerynę. Oby mnie nie zapchał. 


2. Witaminowy koktajl pod oczy Iossi

Iossi - piękne, naturalne składy i skuteczne kosmetyki. Na żadnym ich produkcie się nie zawiodłam. Szczególnie lubię serum rozświetlające i aromatyczny olejek do masażu przeciw rozstępom. Uwielbiam zapach gernaium, a większość ich kosmetyków, które miałam okazję stosować, tak właśnie pachnie :)

Witaminowy koktajl pod oczy z retinolem oraz witaminą E i C to serum o konsystencji lekkiego olejku. Ma się pięknie wchłaniać, wygładzać, odżywiać skórę pod oczami, ujędrniać ją oraz poprawiać koloryt. Ze względu na zawartość witaminy A producent zaleca nakładanie go na skórę pod oczami na noc. 

W składzie również olej jojoba, olej z szałwii hiszpańskiej (chia), olejek lawendowy, olejek kameliowy, olej copaiba, lipidy owsiane i wiele innych. Koktajl pod oczy Iossi ma mieć delikatny zapach i jest dedykowany cerom wrażliwym, czyli coś w sam raz dla mnie!


3. Miętowy szampon peelingujący Anwen

Podejście do drobinek nakładanych na głowę mam dość sceptyczne - zwykle ciężko je wypłukać z włosów. Jestem jednak okrutnie ciekawa tego, jak działa szampon peelingujący od Anwen. Moja skóra głowy ma tendencje do nadmiernego przetłuszczania się i... kocha odświeżające szampony z miętą!. 

Mam mieszane uczucia w stosunku do kosmetyków kultowej włosomaniaczki. Maska do włosów wysokoporowatych jest świetna (droga, ale świetna), za to oleje do włosów to już co innego. W oleju mango nie ma w ogóle mango! To znaczy jest - jako substancja zapachowa... 

Nie lubię takich chwytów marketingowych, bo zwykle czuję się przez nie oszukana. Być może miętowy szampon peelingujący przywróci mi wiarę w kosmetyki Anwen.


4. Hagi naturalny krem rewitalizujący z roślinnym kompleksem detox

Kolejny produkt na rynku w nurcie antipollution, jednak ten jest naturalny. Skład mocno zachęca, a kosmetyki Hagi są... piękne! Nigdy nie korzystałam z oferty tego producenta, mimo że czytałam wiele dobrego o jego kosmetykach. 

Krem ma chronić przede wszystkim przed smogiem i innymi zanieczyszczeniami powietrza. Działanie ochronne zawdzięcza roślinnemu kompleksowi DETOX, składającego się z ekstraktu z żeń-szenia, skou z brzoskwini, soku z jabłka, oleju z kiełków pszenicy i ekstraktu z jęczmienia. Mają one tworzyć fizyczną i chemiczną barierę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. 

W składzie na pierwszym miejscu woda z pomarańczy! Krem naturalny Hagi jest również bogaty w zimnotłoczone oleje roślinne: z pestek moreli, awokado, malin, truskawek i rokitnika. Brzmi bosko :)


5. Kiehl's Midnight Recovery Concentrate

Kosmetyki Kiehl's są drogie. Wiadomo, że za markę, skład i działanie się płaci, a momentami nawet przepłaca. Ja przepłacać nie lubię, a znam firmy produkujące kosmetyki o podobnych składach, ale o wiele tańsze. Nie zmienia to faktu, że po wykończeniu próbki pielęgnacyjnego koncentratu na noc Kiehl's zapragnęłam produktu pełnowymiarowego.

Midnight Recovery Concentrate jest zaliczany do kosmetyków o działaniu przeciwstarzeniowym. Odnawia, regeneruje i wygładza skórę. 99,8% jego składników to składniki naturalne. Zawiera uwielbiany przeze mnie lawendowy olejek eteryczny i skwalan, czyli nawilżający olejek z oliwek.

Skwalan jest mocno kompatybilny z produkowanymi przez skórę naturalnymi tłuszczami (naturalnie występuje w sebum). Dzięki swojej konsystencji łatwo wnika w skórę, dając efekt jej niesamowitego wygładzenia. Ja to wygładzenie jak najbardziej potwierdzam i mimo zabójczej ceny koncentraktu będę sukcesywnie odkładać na niego drobne do skarbonki-świnki ;)


6. Mommy's starter pack Purite

Od kiedy zaszłam w ciążę chciałam mieć zestaw startowy dla mam od Purite! Jednak z nadmiaru kosmetyków nie zdecydowałam się na zakup. W skład zestawu wchodzą 4 produkty: 

  • oleum rumiankowe 30 ml: leczy i łagodzi wypryski oraz zmiany trądzikowe, wspomaga gojenie się stanów zapalnych i podrażnień, które pojawiają się pod wpływem hormonów po porodzie,
  • oleum nagietkowe 30 ml: regeneruje skórę i działa przeciwzapalnie, przyspieszając gojenie się wysypek skórnych i poranionych brodawek sutkowych,
  • ujędrniające masło do ciała 120 ml: zawiera masło kakaowe i polifenole, wzmacniające proces odnowy skóry, pomaga zwalczyć rozstępy,
  • mydło rumianek + migdał 100g: bardzo delikatne mydełko o dodatkowych właściwościach pielęgnacyjnych - niweluje szorstkość i łagodzi swędzenie wysuszonej skóry.

Filozofia marki Purite opiera się na założeniu, że ważne jest najpierw działanie terapeutyczne produktów, a dopiero potem właściwości pielęgnacyjne. Nie używałam do tej pory żadnych kosmetyków Purite, ale zestaw dla mam przekonuje mnie do siebie całkowicie. Będzie mój!


7. Żurawinowe masło do ciała Mokosh

Kolejna marka kosmetyków naturalnych, która mnie kusi, ale jakimś trafem żaden ich kosmetyk nie wpadł jeszcze w moje łapki. Mokosh i kosmetyki żurawinowe chodzą za mną do od dawna, co jest zasługą Waszych instagramowych poleceń.

Masło żurawinowe do ciała Mokosh ma pięknie pachnieć i mocno nawilżać skórę. Skład jest bardzo krótki - na końcu kompozycja zapachowa, a wcześniej samo dobro:

  • masło shea
  • olej ze słodkich migdałów
  • olej arganowy
  • olej jojoba
  • olej z kiełków pszenicy
  • witamina E

Producent chwali się zastosowaniem najwyższej jakości naturalnych surowców i wyjątkową przyjemnością stosowania kosmetyków Mokosh. Liczę, że się nie zawiodę.


8. Make Me Bio nawilżający krem Orange Energy
do skóry normalnej i wrażliwej

Make Me Bio do tej pory kojarzyło mi się głównie z wodą różaną (swoją drogą - całkiem fajną). Słyszałam sporo dobrego o ich kremach do twarzy, jednak wydawały mi się nieco za ciężkie. Zwykle nie eksperymentuję mocno z pielęgnacją twarzy, więc mimo przystępnej ceny nie chciałam ryzykować zmianą kosmetyków. 

Jak widzicie w tym roku postanawiam więcej testować, ale wybieram produkty o naprawdę dobrze wyglądających składach. Wśród nich jest krem Orange Energy, który producent klasyfikuje jako lekki i nie zapychający. Liczę, że taki właśnie będzie. Nadaje się na lato dzięki filtrowi SPF 25. Fajnie!


9. Miya Cosmetics my-POWER-elixir


Do kremów do twarzy Miya się nie przekonałam. Za to kolejne kosmetyki, które pojawiły się w asortymencie Miya Cosmetics to już inna bajka!

Sławetny myPOWERelixir jest kosmetykiem multifunkcyjnym, a takie lubię bardziej niż bardzo. Według obietnic producenta sprawdza się jako serum rewitalizujące, olejek do pielęgnacji, upiększająca maseczka na noc i... rozświetlacz!

Cudowny elixir Miya to naturalny kosmetyk o bardzo przyjemnym składzie. Ma redukować oznaki zmęczenia, dodawać energii i blasku, odżywiać, rozświetlać, wygładzać i napinać skórę. Brzmi jak idealny kosmetyk dla młodej mamy! Ciekawe, jak sprawdzi się na skórze pod oczami.

myPOWERelixir nadaje się do codziennego stosowania dla właścicielek cery wrażliwej, a nawet atopowej (wow!). Zawiera m.in. masło mango, olejek chia, wosk ze skórki pomarańczy, olejek ryżowy i ekstrakt z planktonu. Swoje kosztuje, ale muszę go mieć.


10. Ziołowe masełko pielęgnacyjne Momme

Momme to kosmetyki dla mam i maluszków, dostępne w sieci drogerii Rossmann. Jak na swoje składy ceny mają bardzo przyzwoite. Nie zawaham się przed użyciem ich na mojej małej Oli :) 

Z całej serii wybrałam nowość, czyli ziołowe masełko pielęgnacyjne - kolejny kosmetyk multifunkcyjny. Nadaje się do stosowania od 1 dnia życia! Masełko jest przeznaczone do pielęgnacji skóry wrażliwej, z AZS, swędzącej i z mikropodrażnieniami. Ma błyskawicznie łagodzić objawy zapalne, podrażnienia i zaczerwienienia, jednocześnie wzmacniając mechanizmy obronne skóry oraz wspomagając proces jej regeneracji. 

Skład opiera się na bioaktywnym kompleksie ziołowym, naturalnych masłach (m.in. masło awokado) i olejach (w tym olej arbuzowy). Zioła zawarte w masełku, to zielona herbata, trawa tygrysia, lukrecja, rumianek, rdest japoński, rozmaryn i tarczyca bajkalska.


Jakie kosmetyki są na Waszej chciej-liście?


O jakich produktach w swoich kosmetyczkach marzycie w 2018 roku? A może znacie już kosmetyki, które są na mojej liście życzeń i zdradzicie mi prawdę o ich działaniu? Piszcie koniecznie w komentarzach :) 

15 komentarzy:

  1. Masło Mokosh i mi chodzi po głowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałaś już coś z ich marki? Mam nadzieję, że jest tak super, jak piszą 😊

      Usuń
  2. O proszę, nie muszę robić swojej wishlisty bo mam tutaj ( z wyłączeniem miętowego szamponu oraz mommy's) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy super zgodność 😀 A co dodałabyś ciekawego do tej listy? :)

      Usuń
  3. Szampon Anwen też mnie kusi i pewnie go w końcu kupię, ale teraz zamówiłam sobie z glinką :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki z glinką zamówiłaś? Nigdy takiego nie miałam 😀

      Usuń
  4. Widze tu same perełki lubię produkty makemebio i mokosh :D A resibo, chce sobie zakupić ten produkt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a czego używałaś z Mokosha i Make Me Bio? Miałaś może jakiś krem do twarzy od nich?

      Usuń
  5. Krem Resibo opanował blogosferę i choć zraziłam się do marki po kremie pod oczy to coraz bardziej mnie kusi ;) Również jestem ciekawa koktajlu witaminowego Iossi. Mam ich serum rozświetlające oraz krem Naffi i jestem z nich bardzo zadowolona. Masełko od Momme stosuję u mojego synka. Działa super, skóra jest miękka i nawilżona ale ma okropny, duszący zapach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też używam kremu Naffi! A dlaczego przyjechałaś się na kremie pod oczy Resibo? O nim też w sumie myslalam 🙊 Ojej, a zapach tego masełka totalnie je dyskwalifikuje? Kupisz ponownie czy nie bardzo?

      Usuń
  6. Trafiłaś idealnie! Wszystko z wyjątkiem miętowego szamponu chcę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam listy kosmetyków, które chciałabym mieć i wypróbować - no może nie licząc kilku lakierów do paznokci :) Muszę przyznać, że celujesz w wyższą półkę cenową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ja do tej pory nie kupiłam kosmetyku do pielęgnacji twarzy droższego niż za 50 zł, zwykle kupowałam drogeryjne kremy na promocjach, a potem stosowałam jedynie oleje naturalne. Dla mnie cena np. Kiehl'sa jest przeraźliwie zawyżona i w ogóle wysoka :/ No ale skoro to lista życzeń ;) Złapałam się na tym, że kupę kasy wydaję na duże ilości tańszych kosmetyków, z których większość się nie sprawdza. Teraz zobaczymy, czy uda mi się ograniczyć zakupoholizm i kupować mniej, ale droższe i potencjalnie lepsze. Oby to wypaliło :D

      Usuń
  8. Polecam wypróbować Kiehlsa. Sama ostatnio kupiłam, zachęcona kilkoma pozytywnymi opiniami. Świetnie nawilża, pięknie pachnie i naprawdę mam wrażenie, że „uspokaja” skórę. Cena wysoka, ale kosmetyk jest mega wydajny. Na jadną aplikacje zużywam 2-3 krople z pipety. Myślę, że wystarczy mi na dobre dwa lata. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawa lista kosmetyczna :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Pielęgnacja 25 plus , Blogger