Polskie kosmetyki naturalne - nowości z targów EKOtyki

by - 3/13/2017

W sobotę wpadłam na targi kosmetyków naturalnych EKOtyki. Popieram takie imprezy - było całkiem ciekawie. Wystawcy oferowali głównie polskie kosmetyki naturalne. Udało mi się poznać kilka nowych marek i wyłapać dla siebie perełki kosmetyczne. Zobaczcie, jak było na targach i co ciekawego zagościło w mojej kosmetyczce.


W sobotę wybrałam się na targi kosmetyków naturalnych EKOtyki. Targi odbyły się w Krakowie, w Forum Przestrzenie i naprawdę było w czym wybierać - kosmetyki wegańskie, kosmetyki organiczne, kosmetyki ekologiczne, mineralna kolorówka. Aż nie wiedziałam, od czego zacząć. 

Swoje stoiska pokazały trzydzieści cztery polskie firmy kosmetyczne (pełna lista tutaj), niektóre całkiem nowe, obecne na rynku od końcówki zeszłego roku. Przy kilku z nich zatrzymałam się na dłużej, a nawet wybrałam coś dla siebie :) Same zobaczcie, które marki wyjątkowo przykuły moją uwagę i dlaczego.


Dworzysk - naturalne kosmetyki lawendowe

Markę Dworzysk tworzą pasjonaci. Serio! To Ula i Grzegorz, którzy żyjąc naprawdę blisko przyrody opiekują się własnym, lawendowym polem. Po wcześniejszym umówieniu się pole można zobaczyć, spotkać się z właścicielami i posłuchać co nieco o lawendzie, jej właściwościach i o tym, jak pasja przerodziła się w konkretne produkty, nie tylko kosmetyczne. 


Kosmetyki Dworzysk wyglądają pięknie, a pachną jeszcze ładniej (jeśli lubi się lawendę). Na targach widziałam hydrolaty, olejki (nie tylko lawendowe), sole, musy do ciała, peelingi, mydła i świecie. Niestety nic nie kupiłam, bo gdy dotarłam na ich stoisko, moje kieszenie świeciły już pustkami.

Na szczęście nie wszystko stracone - chociaż Ula i Grzegorz nie mają jeszcze sklepu internetowego, to spokojnie można wysłać im maila lub napisać na Facebooku, żeby zdobyć cudnie pachnące, lawendowe i ziołowe wyroby. Znajdziecie ich dokładnie tutaj. Ja mam zamiar zrobić sobie prezent na urodziny (w marcu) i zaopatrzyć się w mydło lawendowe, naturalny olejek sosnowy i peeling cukrowy do ciała. 



Kosmetyki mineralne - Annabelle Minerals


Stoisko z mineralną kolorówką Annabelle Minerals było jednym z najbardziej obleganych na targach.  Nie bez przyczyny - panie obsługujące stoisko były bardzo profesjonalne. Widać było, że nie tylko mają ogromną wiedzę, ale też pasjonują się kosmetykami i pielęgnacją cery. 
Sama grzecznie czekałam w kolejce, żeby oddać się w ręce wizażystki. Warto było - chyba pierwszy raz mam dobrze dobrany odcień podkładu! 


Okazało się, że mój podkład, to To podkład kryjący w odcieniu Golden Fairy, możecie zobaczyć go tutaj. Idealnie nakłada się go moim flat-topem Hakuro H50, ale równie dobrze można go aplikować go na mokro beauty blenderem.

Wcześniej nie używałam minerałów. Byłam przekonana, że coś, co jest sypkie, nie może być trwałe, niepodkreślające suchych skórek i dobrze kryjące. Po prostu mi się to nie spinało. Do czasu, gdy w którymś pudełku ShinyBox znalazł się podkład Annabelle, niestety w nieco za ciemnym dla mnie kolorze, ale... dobrze maskował niedoskonałości, nie wysuszał i spokojnie 8 godzin dawał radę bez poprawiania. Szok! Przez chwilę chciałam kupić inny odcień przez internet, ale nie wiedziałam, jaki wybrać i odłożyłam to na bok.

Teraz zastanawiam się nad inwestycją w matujący puder mineralny i róż, ale najpierw poużywam podkładu i zobaczę, czy na dłuższą metę dobrze się spisze.


Jeśli używałyście lub używacie minerałów, dajcie koniecznie znać w komentarzach, jakie marki i produkty się u Was najlepiej sprawdzają.


Mydlarnia u Franciszka - kosmetyki L`Orient


Kosmetyki L`Orient kupicie w Mydlarniach u Franciszka. To produkty mocno inspirowane kosmetyką naturalną krajów Bliskiego Wschodu. Oferta jest szeroka, jednak mnie najbardziej zainteresowały naturalne oleje virgin (w dodatku są nierafinowane i tłoczone na zimno) oraz mydła w kostce. Opakowania są piękne, a producent obiecuje składniki naturalne najwyższej jakości.


Ucięłam sobie dłużą rozmowę z przedstawicielami marki. Głównie pytałam o składniki i sposób produkcji, przekładający się nierzadko na jakość kosmetyków, zwłaszcza tych naturalnych. PRodukty L`Orient nie należą do najtańszych, a przecież dobrze jest wiedzieć, za co się tyle płaci.

Skusiłam się na zakup oleju jojoba, który kiedyś polecałyście mi do olejowania skóry głowy, skłonnej do nadmiernego przetłuszczania się. Olej jojoba jest olejem "inteligentnym", zbliżonym budową do ludzkiego sebum. Gdy skóra jest przesuszona, uzupełnia jego niedobór, a w przypadku cery przetłuszczającej się działa jak hamulec dla zbyt dużych ilości sebum. 

Liczę, że u mnie się dobrze sprawdzi - na razie mam w planie nakładać go na skalp albo na noc, albo rano ok. 30 minut przed codziennym myciem głowy. Zapłaciłam 64 zł za 100 ml oleju, więc nie może się nie udać ;)

Drugi mój zakup, to ekologiczne mydło Aleppo oliwkowo-laurowe - olej laurowy o stężeniu 70%. Ten olej to naturalny antybiotyk. Działa antyseptycznie i jednocześnie mocno nawilża. Łagodzi problemy skórne (trądzik, AZS, łuszczyca, łojotok), więc liczę że poradzi sobie też z moim wiecznym zapaleniem mieszków włosowych po depilacji. Mam zamiar używać go właśnie do golenia nóg (już kiedyś goliłam je na mydle, ale szarym).

Mydło wypróbuje też do mycia twarzy, głowy i całego ciała. Skoro ma takie właściwości, może rozwiąże przy okazji kilka innych skórnych problemów, nie tylko tych pojawiających się po goleniu.


Sylveco i śmierdzący peeling enzymatyczny do cery wrażliwej


Wiedziałam, że na targach będzie Sylveco. Wiedziałam też, że w końcu kupię polecany przez Was peeling enzymatyczny, który podobno straszliwie śmierdoli, ale dobrze działa. Obstawiam, że jego specyficzny zapach, który mnie aż tak bardzo nie razi, jest zasługą olejku geraniowego. 

Przy okazji zakupów u Sylveco poznałam nowość z serii Vianek, ale tym razem nie zdecydowałam się na zakup. Nowość na zdjęciu poniżej.


Enzymatyczny żel myjący do twarzy brzmi atrakcyjnie. Żelem z zasady twarz myje się szybko, nie trzeba masować jej kolistymi ruchami przez dobrych kilka minut, ani zostawiać go na skórze na dłużej. 

Ja, właścicielka cery wrażliwej i skłonnej do podrażnień, dałabym wiele za możliwość delikatnego, ale skutecznego i stosunkowo regularnego złuszczania naskórka. Pojawiają się jednak dwa ale:
1. Ale skoro złuszczałabym skórę codziennie, cera pewnie by się tak czy siak podrażniła.
2. Ale to żel, który szybko zmywa się z twarzy, więc pewnie nie ma nawet czasu, żeby cokolwiek złuszczyć i wygładzić. Efekty pewnie byłyby po dłuższym czasie stosowania, a ja wolę szybciej pozbywać się suchych skórek (no chyba, że żel w ogóle by im zapobiegał?)

Z takimi rozterkami odeszłam ze stoiska Stylveco, zaopatrzona w peeling enzymatyczny do twarzy, gratisową maseczkę do cery wrażliwej i ogrom próbek. Zobaczymy, może kiedyś z ciekawości sięgnę i po żel enzymatyczny. 


Jan Barba - Manufaktura Kosmetyków Naturalnych


To kolejna marka tworzona z pasją przez parę. Martyna i Bartosz przez przeszło 2,5 roku pracowali nad produktami, które wprowadzili na polski rynek kosmetyków naturalnych, prowadząc swoją małą, niezależną manufakturę. Produkując kosmetyki chcą jednocześnie dbać o środowisko, używane przez nich składniki są wolne od GMO. W składach ich produktów nie ma też syntetycznych dodatków. Do tego pięknie wyglądają, dzięki szklanym, ciemnofioletowym buteleczkom wprost z Holandii.


Skupiają się głównie na pielęgnacji twarzy, oferując bogate w oleje i ekstrakty roślinne bioelixiry (kremy do twarzy), tonik, krem do ust oraz zestawy do samodzielnego wykonania ziołowych maseczek. Oferta nie jest szeroka, to raptem jedenaście produktów (w tym jedna świeca i jedna kosmetyczka), ale tworzonych z sercem i dbałością o szczegóły. 

Ceny nie są niskie, ale jeśli idzie za nimi dobry skład i jeszcze lepsze działanie, to zakładam, że warto i dodaję ich zestaw trzech mini bioelixirów do urodzinowej wish-listy. 


LovingEco - galaretka do demakijażu


Naprawdę, to jest galaretka. Łatwo wyciskana z tuby, wegańska, bez zapachu (hipoalergiczna), odpowiednia dla wrażliwców i nie tylko. Nakłada się ją na zwilżoną twarzy i w trakcie masowania zmienia przeistacza się z galaretki w emulsję myjącą. Może zastąpić oczyszczanie twarzy olejami (jest stworzona na bazie bio-olejków). Może też posłużyć jako zwykły żel do mycia twarzy, jeśli nie robimy wieloetapowego oczyszczania.


LovingEco to wegańskie kosmetyki naturalne. Nie znałam wcześniej tej marki, a tym bardziej nie wiedziałam, że istnieje coś takiego, jak galaretka do demakijażu! Podczas targów przetestowałam ją na fragmencie skóry i faktycznie pod wpływem kontaktu z wodą fajnie "emulguje", zmieniając się w przyjemne, łatwe w rozprowadzaniu mleczko. 

Niestety kiedy dotarłam na stosiko, wszystkie galaretki były już wyprzedane. Producent obiecuje całkowite i dokładne oczyszczenie skóry, w tym usunięcie wszelkich elementów zalegającego po całym dniu na twarzy makijażu. Nie jestem jednak do końca pewna, czy to dlatego tak szybko się rozeszła. Pewnie innych skusiło w pierwszej kolejności to, co mnie, czyli fakt, że to galaretka. 

W e-sklepie LovingEco kosztuje 28 zł za 75 ml. Jak będę ekonomiczniej jeździć autem i zaoszczędzę na paliwie, to kupię ;)


Czekomydło z węglem aktywnym i krem Iossi z awokado


Zajrzałam też do Misterstwa Dobrego Mydła i zaopatrzyłam się w pięknie pachnące, wegańskie, ręcznie robione mydło Czekomięta z węglem aktywnym. Zawiera też peelingujące kawałki mięty pieprzowej.
W składzie znajduje się też oliwa z oliwek, olej rycynowy, olejek ze słodkich migdałów, nierafinowane masło kakaowe i nierafinowane masło shea. Samo dobro! Będę myć nim twarz, gdy rozprawię się już z mydłem Aleppo.

Dorwałam też krem nawilżający Naffi z awokado i olejkiem jojoba w wersji mini. Krem w pojemności 50 ml kosztuje ok. 100 zł, więc jeśli kiedyś miałabym go kupić, wolę wcześniej wypróbować. Ma bardzo dobre opinie w internecie, równie dobry skład oraz intensywny aromat, który zawdzięcza mieszance naturalnych olejków eterycznych.

Iossi pisze w swoim e-sklepie, że nakładając krem należy unikać okolice oczu - pewnie ze względu na możliwość podrażnienia wrażliwej, cienkiej skóry pod oczami (na moje tereny wokół oczu olejki eteryczne nie wpływają zbyt dobrze). Na razie stosuję go na noc, ze względu na raczej tłustą konsystencję.

Oba opisane produkty możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu w tym wpisie.

-----------------------------


Jakich kosmetyków naturalnych używacie?

Czy znacie też marki, które opisałam w tym poscie? Które z wymienionych kosmetyków najchętniej byście wypróbowały? Koniecznie dajcie znać w komentarzach :)

Polecane dla Ciebie

19 komentarze

  1. Muszę się w końcu wybrać na takie wydarzenie :) Vianek oprócz żelu enzymatycznego, wprowadził też kilka innych produktów- krem bb, maseczki, peeling. Mega żałuję, że zapach peelingu enzymatycznego tak mnie drażni :d Zostało mi go na kilka użyć, później wypróbuję nowość z Vianka a na samym końcu pewnie wrócę do wersji oczyszczającej z Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zastanawiałam nad tym kremem BB Vianka, ale była taka kolejka do wypróbowania go, że odpuściłam :( Ale słyszałam, że ponoć ma dość ciemny kolor. Powiem Ci, że dla mnie zapach peelingu nie najgorszy, ale tak szczypie w twarz, że prawie od razu musiałam zmyć :(

      Usuń
  2. natura w kosmetycznej postaci ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo żałuję że nie mogłam być na tych targach. Takie wydarzenia są wspaniałe!
    Co do podkładu mineralnego to uwielbiam!!!!! Miałam AM oraz Earthnicity z którego kolor mam idealnie dobrany do mojej karnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kolor dobierałaś "na oko" i kupowałaś on-line, czy miałaś okazję wcześniej przetestować?

      Usuń
  4. Takie targi to świetna sprawa, żałuję, że nie mogłam się na nie wybrać. Naturalne kosmetyki próbowałam i moja skóra bardzo się z nimi lubi. Vianek mnie ciekawi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Vianka miałam tylko tonik do twarzy, ale miałam wrażenie, że mnie zapycha. Testowałam ich nagietkowy krem do twarzy i jest całkiem spoko, zresztą chyba większość produktów mają bardzo w porządku :)

      Usuń
  5. Aleppo jest świetne i skuteczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do czego używasz, może podpowiesz mi jakieś zastosowanie? :)

      Usuń
  6. większść tych marek znam. Ciekawa jestem Twojej opinii na temat enzymku Sylveco ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach ma mocny ;) ale dla mnie do przejścia. Gorzej, bo tak mnie zaczął szczypać po nałożeniu na twarz, że prawie od razu musiałam go zmyć :( Inne peelingi enzymatyczne aż tak mnie nie szczypały, więc nie wiem, czy były za słabe, czy ten z Sylveco jest dla mnie za mocny do wrażliwej cery :( Dam mu jeszcze szansę :]

      Usuń
    2. a nałożyłaś go na wilgotną skórę i masowałaś ? u mnie też czasami mocniej szczypie, ale po chwili to przechodzi.

      Usuń
  7. Byłam też na tych targach :) Mam nadzieję ze takie wydarzenie bedzie czesciej organizowane w Krakowie. Moim podkładem z AM też jest Golden Fairy - chodz teraz mam wrazenie ze jest zbyt zolty. Aktualnie uzywam Lily Lolo Popcorn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, bo też chciałabym jakieś inne minerały przetestować, a słyszałam, że Lily Lolo to dobra marka. Może mnie też ten kolor by spasował :)

      Usuń
  8. Zaciekawiła mnie ta galaretka, nie słyszałam wcześniej o lovingeco:) U mnie podkład z Annabelle sprawdza się super chociaż dopiero za drugim razem udało mi się trafić na dobry odcień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie znałam wcześniej tej marki, a tym bardziej galaretki! :) A jaki masz podkład? Matujący, kryjący, czy rozświetlający? Ja używam kryjącego, ale świecę się po nim, chyba jeszcze puder matujący z AM kupię.

      Usuń
    2. Zdecydowałam się na matujący, kierując się opiniami znalezionymi w internecie bo też na początku celowałam w kryjący. U mnie po nim świecenia nie ma a krycie też jest ok :)

      Usuń
  9. Uwielbiam kosmetyki naturalne, chociaż większość z nich kosztuje miliony monet. Bywam na targach i nigdy nie wychodzę z pustymi rękami :) Natomiast co sądzicie o kosmetykach naturalnych z ekstraktem z jagód goji Dermaplus? Jakie wrażenia?

    OdpowiedzUsuń

Nie kopiuj i nie używaj zdjęć i tekstów mojego autorstwa bez porozumienia ze mną.
zBLOGowani.pl